I
EN CZ
Instagram

Co jeść w okresie jesienno-zimowym?

czwartek, 27 października 2016

Poniżej znajdą Państwo artykuł trenera personalnego i dietetyka sportowego Artura Jobdy we współpracy z Cateringiem Dietetycznym Akuku! (oficjalnym Partnerem Żywieniowym Runmageddonu) na temat diety w okresie jesienno-zimowym.

Warto wziąć zainteresować się tym tematem w związku ze zbliżającym się Finałem Ligi Runmageddonu.

 

 

 

 

Poniżej znajdą Państwo artykuł trenera personalnego i dietetyka sportowego Artura Jobdy we współpracy z Cateringiem Dietetycznym Akuku! na temat diety w okresie jesienno-zimowym.
Warto wziąć zainteresować się tym tematem w związku ze zbliżającym się Finałem Ligi Runmageddonu.

 

 

Witam.

Zapewne osoby, które miały okazję uczestniczyć w Hardcore w Dąbrowie Górniczej przyznają jednogłośnie, że nie tylko dystans i przeszkody były głównymi przeciwnikami o miano Weterana.  Niska temperatura oraz siąpiący deszcz sprawiał, że wielu z Was zapamięta ten bieg właśnie ze względu na wychłodzenie ciała, a ja jestem pewny, że oprócz medalu niestety spora część uczestników przywiezie w pakiecie przeziębienie lub grypę. W dzisiejszym artykule podam parę żywieniowych sposobów, jakie mogą pomóc Wam wesprzeć swoje ciała i znaleźć w sobie wewnętrzny ogień.

 

EFEKT TERMICZNY JEDZENIA:

Istnieje coś takiego jak efekt termiczny jedzenia. Czym on jest?

Otóż każdy pokarm jaki spożyjemy, aby został strawiony i wchłonięty musi jakąś część kalorii zawartych w sobie zużyć na procesy trawienne. Nasze organy takie jak żołądek, jelita, wątroba, aby poradzić sobie ze strawieniem pokarmu, muszą mieć do tego siłę, którą czerpią między innymi właśnie ze zjedzonego pokarmu. Im bardziej piec rozgrzany tym lepiej się pali drewno w środku i podobnie działa nasz organizm. Największy efekt termiczny wykazują białka i nawet do 30-40 % kalorii w nich zawartych w produktach takich jak mięso potrafi być zużyte na zwiększenie temperatury naszego ciała. Wniosek jest prosty, aby wzmocnić termogenezę organizmu powinniśmy zwiększyć ilość białka w diecie. Najlepszymi źródłami będą mięsa dobrej jakości (najlepiej tłuste, o czym za chwilę). Unikałbym nabiału gdyż mimo, że są to zazwyczaj produkty wysokobiałkowe, to niestety ze względu na inne związki, które w sobie zawierają, wychładzają organizm.

 

TŁUSZCZE JAKO IZOLACJA

Podczas okresu jesienno-zimowego nasze organizmy zapadają w lekki letarg. Daleko nam do misia Yogi i zapadania w sen zimowy, ale nasze mądre ciało radzi sobie w inny sposób. Podczas jesieni i zimy nasz metabolizm zmienia trochę nastawienie i nie jest tak skory do tracenia zapasów tłuszczu jak to ma miejsce podczas lata czy wiosny. Metabolizm delikatnie spowalnia, bo niska temperatura wymusza na  organizmie wejście w tryb oszczędnościowy, gdyż przy 10 stopniach na zewnątrz nasze ciało musi się dużo bardziej napracować aby utrzymać fizjologiczne 36,6 stopni Celsjusza. Naturalnym izolatorem ciepła u ssaków jest tkanka tłuszczowa. Aby utrzymać dobrą izolację cieplną warto w tym okresie dodawać do diety dużo dobrej jakości tłuszczy pochodzenia zwierzęcego. Mam nadzieję, że mało kto z Was czytelnicy, wierzy jeszcze w mity typu, że jajka podnoszą poziom cholesterolu i nie boicie się ich spożywać. Najlepiej sprawdzą się tłuste dobrej jakości mięsa takie jak wołowina, wieprzowina oraz drób, w tym wspominane wcześniej jajka. Niezbyt dobrym pomysłem jest zajadanie się dużymi ilościami (o ile trenujemy i dużo przebywamy w niskich temperaturach) olejami pochodzenia egzotycznego typu oliwa z oliwek, kokos oraz awokado, gdyż ze względu na swój rodowód sięgający ciepłych krajów, nie działają one w sposób rozgrzewający jak wymienione wcześniej źródła.

PS. Nie chodzi w spożywaniu tłuszczy o to aby odkładała się Wam oponka, bo znające się na dietetyce osoby wiedzą, że tłuszcz dużo trudniej zamienia się w tłuszcz podskórny, niż odpowiadające za plagę otyłości węglowodany. Chodzi o to aby dostarczyć organizmowi niezbędną izolację jaką, podczas niskiej temperatury, organizm musi zużyć, a później nadbudować aby otulić organy wewnętrzne, mięśnie itp.

 

ROZGRZWAJĄCA MOC PRZYPRAW

Rozgrzewające przyprawy, które znajdziecie w każdym sklepie, to jeden z najprostszych trików jakie można zastosować. Przyprawy takie jak: imbir, pieprz cayene, cynamon, kurkuma, goździki, czosnek, kolendra, nie dość że podnoszą temperaturę naszego ciała to jeszcze dodatkowo wzmacniają nam odporność i chronią przed występowaniem chorób.

 

MAŁA CZARNA I…. GORĄCA

Również kawa, a konkretnie zawarta w niej kofeina, wzmaga w nas wewnętrzne światło. Poprzez uwalnianie hormonów odpowiedzialnych za mechanizm „walcz lub uciekaj”, w organizmie podkręca temperaturę ciała. Gorąca mała czarna z cynamonem to doskonały sposób na podniesienie motywacji do biegów jak i wzmocnienie efektu termicznego organizmu.

 

Na koniec czego unikać w diecie, a co może być dość rażącym błędem stosowanym w zasadzie przez większość osób, to spożywanie dużej ilości cytrusów. Mimo, że utarło się przekonanie, że cytrusy wzmacniają odporność to nie jest to do końca prawdą. Zawartość witaminy C jest w nich tak naprawdę niewielka, a dodatkowo działają wychładzająco. To nie przypadek, że rosną w krajach egzotycznych, gdzie temperatury są wysokie, bo właśnie ludzie zamieszkujący owe rejony, jedząc te produkty, pomagają sobie obniżyć temperaturę ciała.

 

Pozdrawiam i mam nadzieję, że moje wskazówki będą dla Was pomocne w pokonywaniu kolejnych kilometrów z przeszkodami w tle ;)

Zdrówka