Karolina Sroka - LEGENDA RUNMAGEDDON

Karolina Sroka

Są takie starty, które zapamiętujesz na zawsze. Dla Karoliny Sroki jednym z nich był Sopot 2022 - deszcz, mokre przeszkody, start z końca stawki i drugie miejsce na Mistrzostwach Polski OCR, w którym po raz pierwszy naprawdę uwierzyła, że może rywalizować z najlepszymi.

Dziś, wciąż chce sprawdzać, jak wysoko może wejść. Przed nią kolejny sezon, przygotowania do Mistrzostw Europy, a w dalszej perspektywie także do Mistrzostw Świata OCR.

Ale ta historia to nie tylko podia i ciężkie treningi. To też mama, która po urodzeniu dziecka zaczęła szukać czegoś tylko dla siebie. To kobieta, która przeszła przez nerwicę lękową i dzięki sportowi zrozumiała, że można się bać i mimo to iść dalej. I trenerka dziecięcych pasji, która pomaga najmłodszym pokonywać własne bariery.

Poznajcie naszą kolejną Legendę Runmageddon - Karolinę Srokę - i jej historię o tym, że nigdy nie jest za późno, żeby zacząć coś nowego.

1. Masz za sobą bardzo udany sezon, jakie cele stawiasz sobie przed następnym rokiem?

Chcę w przyszłym sezonie zrobić kolejny krok. Przygotować się pod Mistrzostwa Europy, a w dalszej perspektywie również pod Mistrzostwa Świata OCR. Mam 40 lat, ale czuję, że cały czas mogę się rozwijać i poprawiać swoje wyniki. Chcę sprawdzić, jak wysoko mogę jeszcze wejść.

2. Czy jest jeden start, jedna przeszkoda albo jedna sytuacja, która szczególnie zapisała Ci się w pamięci i do dziś wywołuje emocje? Dlaczego właśnie ten moment?

Zdecydowanie Mistrzostwa Polski OCR w Sopocie w 2022 roku. Wybiegłam wtedy z tyłu stawki, padał deszcz, przeszkody były mokre i kolejne zawodniczki oddawały opaski, a ja walczyłam do końca i niespodziewanie skończyłam na drugim miejscu. To był moment, w którym chyba po raz pierwszy naprawdę uwierzyłam, że mogę rywalizować z najlepszymi.

3. Które osoby spotkane na trasie lub poza nią miały największy wpływ na Twoją przygodę z Runmageddonem?

Zdecydowanie ekipa z Tarnowa, z którą zaczynałam swoją przygodę z OCR. To właśnie oni uwierzyli we mnie jako pierwsi zanim ja sama uwierzyłam w siebie.

To dzięki nim zrobiłam pierwszy krok, a później zaczęłam coraz bardziej wierzyć, że naprawdę mogę rywalizować. Jestem im za to bardzo wdzięczna, bo czasami wystarczy, że ktoś uwierzy w Ciebie trochę wcześniej, niż Ty sam jesteś w stanie to zrobić.

4. OCR to sport indywidualny, ale jednocześnie bardzo mocno oparty na społeczności. Co dała Ci społeczność zawodników i kibiców?

Dla mnie ogromną wartością są ludzie, których poznałam dzięki OCR. Na trasie, szczególnie w ELITE, każdy walczy sam o swój wynik i nie ma mowy o pomaganiu sobie. Ale poza trasą tworzymy naprawdę wyjątkową społeczność. Wspólne treningi, rozmowy, wymiana doświadczeń, doping i emocje podczas zawodów to wszystko sprawia, że chce się wracać.

5. Czy nadal potrafisz przed startem czuć tę samą ekscytację, co na początku? Co dziś najbardziej Cię napędza?

Adrenalina przed startem nadal jest, chociaż dzisiaj jest w niej więcej doświadczenia i spokoju. Najbardziej napędza mnie ciekawość, na co jeszcze mnie stać. Lubię moment, kiedy staję na starcie i wiem, że za chwilę będę musiała dać z siebie wszystko.

6. Czy jest coś, czego sport nauczył Cię o porażkach, czego nie nauczyłaby Cię żadna książka, szkoła czy praca?

Że porażka naprawdę nie musi oznaczać końca. Czasami przegrany start daje więcej niż zwycięstwo, bo pokazuje, nad czym trzeba pracować. Nauczyłam się też, że nie każdy dzień będzie dobry i nie zawsze wszystko pójdzie zgodnie z planem – ale następnego dnia można znowu zrobić krok do przodu.

7. Jak na przestrzeni lat zmieniło się Twoje podejście do rywalizacji? Czy dziś ważniejsze jest dla Ciebie pokonanie konkretnej osoby, własnego wyniku czy samej siebie sprzed lat?

Kiedyś bardzo chciałam udowodnić sobie, że potrafię być lepsza od innych. Dzisiaj nadal lubię rywalizację, ale coraz częściej najważniejsza jest dla mnie walka z samą sobą i porównanie do tego, gdzie byłam kilka lat temu. Oczywiście podium nadal cieszy ogromnie, ale największą satysfakcję daje mi świadomość, że wykorzystałam swój potencjał.

8. Gdybyś mogła przekazać jedną rzecz młodszemu pokoleniu zawodników, nie dotyczącą treningu ani przygotowania fizycznego, co by to było?

Jedna rzecz dla młodszego pokolenia zawodników – niezwiązana z treningiem?

Żeby nie bali się popełniać błędów i nie porównywali swojej drogi z drogą innych. Każdy ma swój moment. Czasami coś, co dzisiaj wydaje się porażką, za kilka lat okazuje się doświadczeniem, które najbardziej nas ukształtowało.

9. Czy masz jakieś cele niezwiązane ze sportem, które chciałabyś osiągnąć?

Mam ich sporo. Chciałabym dalej rozwijać swoje projekty związane z dziećmi i ruchem, tworzyć miejsca, w których dzieci będą mogły rozwijać się przez aktywność i dobrą zabawę. Prywatnie chciałabym też po prostu mieć czas dla rodziny i bliskich, podróżować i czerpać z życia jak najwięcej.

10. Co daje Ci największe poczucie szczęścia poza sportem?

Zdecydowanie rodzina i świadomość, że robię rzeczy, które mają dla mnie znaczenie. Bardzo dużo daje mi też praca z dziećmi obserwowanie ich małych sukcesów i tego, jak pokonują swoje własne bariery. Chyba właśnie wtedy najbardziej czuję, że to, co robię, ma sens.

Kilka słów od Karoliny:

Przeszłam też przez nerwicę lękową. I paradoksalnie właśnie wtedy jeszcze mocniej zrozumiałam, czym jest dla mnie sport. Na trasie pokonujesz przeszkody, ale w życiu czasami największą przeszkodą jest własna głowa. Runmageddon nauczył mnie, że strach nie musi decydować o tym, co zrobię. Mogę się bać i jednocześnie iść dalej.

…dla innych kobiet:

Chciałabym, żeby kobiety nie odkładały siebie na później. Sama po urodzeniu dziecka zaczęłam szukać czegoś, co będzie tylko moje, i właśnie wtedy znalazłam OCR. Nie trzeba od razu mieć wielkich celów czasami wystarczy znaleźć coś, co daje nam radość i poczucie siły. Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć coś nowego.

 
Home
Konto
Koszyk
Menu