Małgorzata Kuligowska - LEGENDA RUNMAGEDDON
Nie każdy bohater nosi pelerynę. Niektórzy zakładają wygodne buty, stają na starcie Runmageddonu i z uśmiechem pokazują światu, że ograniczenia istnieją głównie w naszej głowie.
Ta historia jest opowieścią o sile, odwadze i niezwykłej pasji do życia. O kobiecie, która udowadnia, że wiek nie definiuje marzeń, a prawdziwa energia rodzi się z serca, determinacji i miłości do tego, co daje szczęście. To inspiracja dla wszystkich, którzy choć raz pomyśleli: „To już nie dla mnie”, „Nie dam rady”, „Jest za późno”.
Runmageddon to nie tylko błoto, przeszkody i medale. To emocje, przekraczanie własnych granic, walka ze słabościami i ogromna wspólnota ludzi, którzy wzajemnie dodają sobie siły. To przygoda, która zmienia życie - dodaje odwagi, buduje pewność siebie i pozwala odkryć w sobie moc, o której wcześniej nie mieliśmy pojęcia.
Przed Wami rozmowa pełna autentyczności, wzruszeń, humoru i motywacji. Historia kobiety, która pokazuje, że można być silną, czułą, pełną pasji i nieustannie głodną życia - niezależnie od wieku.
Bo czasem wystarczy zrobić pierwszy krok, aby odkryć, że stać nas na znacznie więcej, niż kiedykolwiek przypuszczaliśmy.
Poznajcie Małgorzatę Kuligowską - naszą Legendę Runmageddon <3
Jak wygląda Twoje życie poza Runmageddonem - kim jesteś prywatnie?
Prywatnie przede wszystkim jestem najszczęśliwszą na świecie mamą dwójki dorosłych dzieci: Amelii (23 lata) i Oliwiera (17 lat). Bardzo cenię sobie rodzinę. To oni w moim życiu stoją na najwyższym stopniu podium i są dla mnie numerem 1!!! Bez nich nie byłoby mnie!!!
Jestem kobietą po 50-tce, pełną energii, która nie zgodziła się na życie „w zwolnionym tempie”. Sport stał się moją siłą, pasją i sposobem na udowodnienie, że ograniczenia często istnieją tylko w głowie.
Doceniam również chwile spokoju, ale jednak najlepiej odpoczywam… będąc w ruchu. To właśnie między innymi sport nauczył mnie dyscypliny, pokory i tego, że wiek absolutnie nie ogranicza marzeń.
Po 30 latach porzuciłam pracę za biurkiem, żeby móc z pełnym zaangażowaniem opiekować się moimi chorymi rodzicami, którzy również są moimi najlepszymi kibicami.
Jakie trzy słowa najlepiej opisują Cię na co dzień?
Pozytywna, czuła, swoja.
Czy Runmageddon bardziej daje Ci odpoczynek od codzienności czy dodatkową dawkę adrenaliny?
Zdecydowanie jedno i drugie. To mój sposób na oderwanie się od codzienności, daje poczucie wolności, ale jednocześnie ogromny zastrzyk adrenaliny, emocji i ogromnej życiowej energii.
Co Runmageddon zmienił w Twoim życiu?
Dał mi ogromną pewność siebie i pokazał, że można przekraczać własne granice niezależnie od wieku, że wiek to tylko liczba. Pokazał mi, że kobieta po 50-tce nadal może zdobywać medale, stawać na podium, rywalizować z najlepszymi, spełniać marzenia i przede wszystkim inspirować innych. Dzięki temu sportowi poznałam ogrom fantastycznych ludzi, przeżyłam niesamowite emocje i udowodniłam sobie, że naprawdę stać mnie na więcej, niż kiedyś myślałam... tak, Runmageddon zmienił totalnie moje myślenie o sobie.
Co Twoi najbliżsi myślą o Twojej przygodzie z Runmageddonem?
Na samym początku chyba trochę się martwili i podchodzili do tego z ogromnym dystansem, ale dziś wiedzą, że to nie była chwilowa przygoda, tylko część mnie. Dziś są przeogromnie dumni i wspierają mnie najbardziej, jak się da. Są moimi największymi i najwierniejszymi kibicami, którzy towarzyszą mi niemalże na każdym Runmageddonie. Bezcenne!!! To oni widzą i wiedzą, ile radości daje mi sport i jak pozytywnie wpływa na moje życie... Nie bez powodu teraz za każdym razem pytają: „Kiedy następny start?”
Co najbardziej motywuje Cię do kolejnych startów po tylu edycjach?
Motywuje mnie świadomość, że wciąż mogę więcej. Każdy start jest dowodem, że wiek nie definiuje możliwości. Każdy start to nowe emocje, które naprawdę uzależniają, nowe wyzwania i kolejna okazja, żeby sprawdzić siebie. Ogromną motywacją są też ci wspaniali ludzie, którzy tworzą ten cudowny klimat i atmosfera, której nie da się podrobić.
Tego nie da się opowiedzieć - to trzeba przeżyć!
Czy pamiętasz najbardziej zabawną albo najbardziej nietypową sytuację z trasy?
Najbardziej niezwykłe i nietypowe jest to, że człowiek odkrywa na trasie własną siłę — często większą, niż sam przypuszczał. Kiedyś na trasie górskiego Runmageddonu, niosąc pod górę oponę, podeszłam do pokaźnej postury mężczyzny i zobaczyłam, jak „bidulek” się męczy, niosąc na obu ramionach po jednej oponie. A że jestem z tych, którzy chętnie pomogą i podadzą pomocną dłoń, zaproponowałam panu, że jedno ramię mam wolne (ponieważ kobiety niosły jedną oponę), to chętnie go odciążę i mu pomogę w tym wyzwaniu… Wzrok gościa był bezcenny, przeszył mnie bardzo dziwnym spojrzeniem i jakby się troszkę speszył? (pewnie sobie pomyślał to i tamto) i resztkami sił wydukał: nie, nie, coś ty... No to odpowiedziałam mu, że wielka szkoda, a tak bardzo chciałam, więc pobiegłam sobie dalej lekko niespełniona i tylko za swoimi plecami usłyszałam: „Skąd ona ma tyle siły i energii?”. I to jeszcze bardziej dodało mi skrzydeł.
Czy masz jakiś rytuał albo nawyk przed startem, bez którego nie wyobrażasz sobie startu?
Mój rytuał? Kawa musi być! No i przede wszystkim uśmiech na twarzy i ogrom pozytywnej i dobrej energii.
Jak reagują ludzie, kiedy słyszą, ile razy ukończyłaś Runmageddon?
Najczęściej pojawia się niedowierzanie. A później mnóstwo pytań: „Jak ty to robisz?”, „Skąd bierzesz energię?”, „Ale, że w twoim wieku?”. Myślę, że wiele osób inspiruje to, że można być aktywnym i spełniać sportowe marzenia w każdym wieku, a ja lubię pokazywać, że kobieta po 50-tce może być silna, sprawna, z ogromnym poczuciem humoru i pełna pasji.
Co powiedziałabyś sobie sprzed pierwszego startu, wiedząc to, co wiesz dziś?
Nie bój się zacząć, to będzie jedna z najlepszych decyzji w twoim życiu, a za kilka lat będziesz inspiracją dla innych kobiet. I pamiętaj – największe ograniczenia często są tylko w naszej głowie.
Czy kobieca energia i wzajemne wsparcie są mocno widoczne na trasie?
Ogromnie! I właśnie to jest piękne na trasach Runmageddonu. Kobiety wspierają się, motywują i pomagają sobie nawzajem na każdym kroku bez względu na wynik. Na trasie naprawdę czuć charakter i siłę kobiecej solidarności. Bo przecież siła jest kobietą!
Czy Runmageddon daje kobietom większą pewność siebie także poza trasą?
Zdecydowanie tak! Pokonywanie przeszkód na trasie przekłada się później na codzienne życie. Runmageddon bez dwóch zdań daje kobietom odwagę, pewność siebie i poczucie sprawczości. Kobiety zaczynają bardziej wierzyć w siebie, swoje możliwości i przestają bać się wyzwań - nie tylko tych na trasie.