Debiutuję

 

 

 

Zawsze chciałeś zrobić coś szalonego, innego niż wszyscy?

 

Chciałaś udowodnić sobie, że możesz więcej niż Ci się wydaje?

 

A może masz dosyć tego, że ktoś wmawia Ci, że nie dasz rady?

 

 

A jak powiemy Ci, że dziesiątki tysięcy osób z podobnymi pytaniami w głowach staje na starcie naszych eventów i to oni właśnie tworzą naszą RUNMAGEDDONOWĄ ekipę?

 

Koniec z wymówkami! Zwalcz swoje wątpliwości i przeszkody, które sam sobie stawiasz! Runmageddon to nie tylko bieg z przeszkodami, Runmageddon to możliwość przełamania własnych granic!

 

Poniżej kilka „chcę, ale”, które często pojawiają się w głowie Debiutanta. WALCZMY Z KAŻDYM „ALE”!

 

1. Chcę, ale nie jestem zawodowym sportowcem, nie mam dobrej kondycji.

Nasi Uczestnicy to ludzie z zamiłowaniem do świetnej zabawy, zdrowej konkurencji, lubiący się przy okazji zmęczyć i ostro pobrudzić! Nie musisz być sportową maszyną, wystarczy, że pokażesz wolę walki, a kozacka atmosfera sama poniesie Cię do mety! Zacznij od krótszych dystansów. Na początek wybierz INTRO (3km/+15 przeszkód), a na ULTRA (41km/+140) przyjedzie jeszcze czas!

 

2. Chcę, ale żaden ze mnie biegacz.

Co prawda Runmageddon to ekstremalny bieg z przeszkodami, jednak bieganie jest sprowadzone do minimum. Będziesz biec tylko od przeszkody do przeszkody, a uwierzcie nam - tych będzie DUŻO więcej niż samego biegania. Na mecie nie zauważycie, że pokonaliście taką trasę, bo będziecie pamiętać tylko pokonane przeszkody :)

 

3. Chcę, ale mam za słabe ręce.

Każdy jest wystarczająco silny, jeżeli wierzy, że da radę coś zrobić! W końcu nie musisz pokonywać przeszkody sam. Współpraca to klucz do sukcesu. Poproś innego uczestnika o pomoc i sam pomagaj! TO DOPIERO FRAJDA!!!

 

4. Chcę, ale jak ja wejdę na taką wysoką ścianę

Przed Tobą 3-metrowa ściana? Nie musisz wchodzić na nią sam! Ktoś Cię zawsze podsadzi. Potem Ty odwdzięczysz się tym samym. I biegniecie do następnej przeszkody! RAZEM!

 

5. Chcę, ale co jeśli w połowie zabraknie mi sił, żeby dokończyć bieg?

Nie ma takiej opcji! Jak wszyscy wiedzą – w kupie siła! Wierz nam, energia roztaczana przez Runmageddończyków nie pozwoli Ci opaść z sił nawet na moment! A jeśli już tak się stanie – zatrzymaj się, weź głęboki wdech i biegnij dalej pokazać światu swoją siłę i charakter!

 

6. Chcę, ale boję się kontuzji lub, że stanie mi się coś poważnego.

Runamgeddon to sport, a ten zawsze niesie za sobą pewne ryzyko, jednak nad bezpiecznym przebiegiem eventu czuwa cały sztab profesjonalistów (medycy, inżynierzy, armia wolo i sędziowie). Już ich w tym głowa, żeby nie było start w ludziach! Oczywiście nie zagwarantujemy, że obejdzie się bez kilku siniaków, ale takie pamiątki po biegu wywołują jedynie UŚMIECH na twarzy!

 

7. Chcę, ale boję się, że będę ostatni na mecie i będzie wstyd.

Za takie podejście na starcie należą się karne burpees! W Runmageddonie zwycięzcą jest każdy, kto podejmuje wyzwanie! Wstyd i przegrana nie istnieją w słowniku prawdziwych Wojowników! CZAISZ!?

 

8. Chcę, ale nie mam z kim biec, a samemu jakoś tak głupio

Serio, to Wasza wymówka? W każdej fali biegnie mnóstwo ludzi, którzy nie należą do żadnej drużyny. Tak jak Wy chcą sprawdzić swoją siłę i charakter i stają na starcie bez znajomych! Jaki wniosek? Poznajcie nowych przyjaciół na trasie Runmageddonu! Rozejrzyjcie się dookoła, zapytajcie czy możecie połączyć siły, by lepiej wypaść na trasie i jazda! Już macie kompana! W historii Runmageddonu z takich akcji mamy już kilka ślubów!

 

9. Chcę, ale jak ja później wrócę do domu cały w błocie?

No worries! Wiadomo, że po każdym błotnym spa należy się kąpiel ;) Na każdym evencie są przygotowane punkty z wodą (prysznice, umywalki) i szatnie, gdzie możecie się  przebrać w suche i czyste rzeczy.

 

 

Teraz już wiesz, że „chcę, ale…” to raczej „chcę i to zrobię!” – i taka definicja obowiązuje z słowniku Runmageddończyka! Oto kilka przykładów:

 

 

Jack Strong już nie raz zmierzył się z Runmageddonem! I za każdym razem wracał do domu z tarczą!

Najprzyjemniejszy moment to gdy już jesteś za linią mety i nawet już nie pamiętasz tego bólu, tej chwilowej bezsilności, tego, że chciałeś zejść z trasy. Udało się. Jestem na mecie, zrobiłem to!

 

 

 

Paulina w Pabianicach pokonała swojego pierwszego Rekruta!

 Nim jednak rozpoczęła walkę na trasie, musiała mierzyć się w walce z rakiem. Chcecie wiedzieć, czym jest siła i charakter? Paulina to chodząca definicja naszej dewizy! 

Zobaczyłam kiedyś statuetki Weterana i Koronę Runmageddonu u kogoś z rodziny. Zapaliło mi się w głowie. Pomyślałam, że też chciałabym takie zdobyć. Więc może za rok...? Wrzuciłam fotki tych trofeów na FB i poszło. Tydzień później ich właściciel Marcin miał imieniny i zupełnie spontanicznie pojechaliśmy na Runmageddon do Pabianic! Tyle się nasłuchałam od ludzi, że nie powinnam, bo jestem po chemii, że jestem osłabiona i nie powinnam się przemęczać itd. Teraz żyję, jak chcę. Robię wiele fajnych rzeczy, na które wcześniej nie miałam czasu. Poznałam wielu fantastycznych ludzi. Zawsze byłam ponad chorobę. Dla mnie Runmageddon to udowodnienie sobie i innym, że można wszystko, a bariery są tylko w naszych głowach. Skoro nie zniszczyła mnie choroba, to chyba i na trasie dam radę, nie? 

 

 

 

55 lat i... debiut w Runmageddonie! Ela udowadnia, że metryka nie ma znaczenia!

Sprawdziłam daty urodzenia startujących przed swoim debiutem w Rekrucie i okazało się, że wśród kobiet jestem najstarszą Uczestniczką. Uznałam jednak, że wiek to tylko liczba i istotny jest stan ducha. Do mety dotarłam bardzo zmęczona, ale szczęśliwa! Bezcenny był podziw mojego męża czekającego na finiszu oraz uznanie moich najbliższych. Śmiało mogę stwierdzić, że Runmageddon łączy pokolenia, a babcia może wszystko!

 

 

A Ty – kiedy napiszesz swoją historię?